Dyplomy / Graduation Projects


Showcase

Aneta Zdziech, 2021

„Na ile pamiętam”, publikacja drukowana / print publication

Aneta_Zdziech_05Aneta_Zdziech__DSC2584Aneta_Zdziech_04

Aneta weszła na grząski grunt. Z wielu powodów.

Po pierwsze musiała przełamać rodzinne tabu a wręcz zmowę milczenia.

Po drugie to poważna materia, nawet jak na projekt wieńczący studia. Głównie z powodu ograniczeń przy wyborze tożsamości autorskiej – w tym przypadku mocno określonej obszarem badań.

Mimo, że Aneta w czasie realizacji projektu wciela się w fotoreportera to zasadniczo opowiada tę niezwykłą historię poprzez jedną z najmniej zbadanych dziedzin fotografii – fotografii użytkowej i nieartystycznej.

Fotografie przechowywane w albumach, portfelach, szufladach, wieszane na ścianach są utylitarne w tym sensie, że służą uaktywnianiu pamięci, kontemplowaniu emocji oraz budowaniu relacji i tożsamości. Jest to dziedzina fotografii, która przez lata była marginalizowana.

Aneta podbija wyrazistość opowiadania jeszcze bardziej uwydatniając materialność fotografii wernakularnej: multiplikując wycięte sylwety, zamazane osoby, dopiski, zagniecenia wskazujące na składanie zdjęcia na kilka części czy ślady stempli. Rozwija ten zamysł autorską fotografią analogową oraz dekonstrukcją typograficzną będącą swoistym odbiciem lustrzanym zgromadzonych artefaktów.

Czytam, że obecnie „rodzinna wieś mojego taty to trzy zamieszkałe domy, to pięć kilometrów wyklepanej drogi w gęstym lesie, pięć osób, jeden pomnik i samochód”. Ale to nieprawda. Rytm publikacji wyznacza jednak pięć domów – bo ten projekt to bajkowa wręcz kraina wspomnień. Aneta wspaniale udowadnia, jak złożone mogą być losy, jak bogata i pogmatwana może być historia ukrytego w gęstwinie starodrzewia, zapomnianego miejsca i związanych z nim ludzi.

Utrwalony na stronach publikacji nastrój nie jest inscenizowany. Głównie dzięki temu, że jest wypełniony autentyczną empatią autorki – ewoluującą (w ciągu ponad dwóch lat pracy nad projektem) od ciekawości, poprzez zmęczenie aż do miłości. To piękne uzupełnienie pustego pola na jej drzewie genealogicznym z czasów przedszkolnych. Wraz z odkrywaniem nieznanych sobie członków rodziny Aneta nie chroni tego świata przed śmiercią. Ona go wskrzesza. Świat, który jest jej tożsamością.

——Marek Knap, wrzesień 2021

Zuzanna Wołejko, 2021

„Holobiont”, publikacja drukowana / print publication

dyplom-wolejko-08-s

dyplom-wolejko-4-s

Zuzanna zadaje pytanie o przyczynę katastrofalnej w skutkach separacji ludzi od nie-ludzi i odpowiedź odnajduje bazując na teorii Timothy’ego Mortona.

Morton dowodzi, że głównym powodem tego rozdzielania było przejście od kolektywu zbieracko-łowieckiego do wspólnoty rolniczej, które funduje agrologistykę, czyli myślenie o nie-ludziach wyłącznie w kategoriach zasobu i potencjalnego zysku.

Zuzanna krytykuje jednocześnie ogólne pojęcie antropocentrycznej ekologii bez zrozumienia natury. Wykorzystuje materiały tekstowe i wizualne aby nakreślić możliwość innej, lepszej wspólnoty. Tym razem w pełni zharmonizowanej – i w szczęściu i w nieszczęściu – z nie-ludźmi.

Ciekawa jest ogólna amplituda opowieści. Patrząc na całość z lotu ptaka im bliżej końca publikacji tym coraz wyraźniej ujawnia się schizofrenia, która objawia się w brakiem spójności i niekompletnością oraz dysocjacją (formalną) narracji.

Dzieje się to nie tylko dzięki – znakomitej zresztą – ekspresjonistycznej, chwilami brutalnej kreski rysunku doskonale prezentującej się na sporym formacie ale także za sprawą wdrożonej koncepcji komponowania wątków tekstowych. Klasyczna wręcz gutenbergowsko „drewniana” typografia najeżona jest licznymi dygresjami. Posiada mankamenty, które –równie dobrze jak ilustracje – wizualizują ucztę wirusów na chorej tkance Holobionta. To złożony organizm, który niczym Frankenstein ożywa, za sprawą tysięcy mniejszych organizmów zapamiętale współpracujących ze sobą podczas przeraźliwej uczty. Bo Holobiont najpełniej ujawnia swoją obecność jedynie wtedy, gdy się psuje.

Za pomocą tego monumentalnego studium degeneracji i rozpadu Zuzanna wyraża swój sprzeciw wobec zerwaniu więzi z naturą. Jednak nade wszystko kompromituje naszą hedonistyczną strategię niszczenia nie-ludzi, których indywidualność znika w momencie, gdy zostają sprowadzone do wielości.

——Marek Knap, wrzesień 2021

Zuzanna Michalska, 2019

„Rajza”, projekt magazynu, publikacja drukowana, wideo / magazine design, print publication, video

zuzanna_michalska-rajza

Zuzanna zrealizowała projekt z niezwykłą swobodą i unikalną ekspresją. Tym mnie ujęła. Do tego stopnia, że rozwijanie i komplikowanie edytorskiej struktury projektu uznałem za nieuzasadnione a wręcz mogące osłabić autentyczność przekazu.   Po prostu siła bijąca z dramaturgii ilustracyjnej i radykalnych zderzeń znaczeń zawartych w obrazkach i tekstach okazała się clou tego projektu.

Zuzanna wybrała język, który – trzeba przyznać, jest trochę wbrew utartym zasadom – kotwiczy teksty za pomocą obrazów a nie odwrotnie. Mimo to, za sprawą powtórzeń, przeskalowań i wyjmowania obrazów z kontekstu, pojawiają się elementy wizualnej dezynwoltury i absurdu, które tak lubię.

Jest to projekt, przy którym na nic zdaje się logiczne myślenie, w którym jednocześnie fabuła pozostaje, szczęśliwie, sensowną abstrakcją bo znajduję w nim czułość, dziwaczność a nade wszystko nieprzepartą chęć przybliżenia tematyki podróżowania autostopem – śmiem twierdzić – na skraju szaleństwa. I co najważniejsze, ostatecznie Zuzannie udaje się udowodnić, że w tym całym szaleństwie jest metoda.

——Marek Knap, luty 2019

Kaja Marzec, 2018

„Bezprzestrzeń”, projekt magazynu, publikacja drukowana / magazine design, print publication

kaja-marzec-bezprzestrzen

kaja-marzec-bezprzestrzen

Projekt Bezprzestrzeń jest ciemny – w wielu wymiarach – nie tylko w wirtualnym choć tematem projektu jest zjawisko  nomofobii, czyli lęk przed brakiem dostępu świata wirtualnego. Złudna przestrzeń internetu jest używana do tłumienia egzystencjalnego strachu. Dla bohaterów publikacji staje się powłoką chroniącą a właściwie przytulanką. Kaja przewrotnie wizualizuje tę powłokę pod postacią folii bąbelkowej, która zdaje się chronić niepewne poczucie „ja” przed chłodem ciemnej nocy. To ersatz socjalizacji i przynależności.

Jednocześnie odczytuję w opowieści Kai rozpoznanie pojęcia bezprzestrzenności jako synonimu pudełka, w którym bezwiednie odbijamy się od ścian. Tak jak we śnie: co prawda jesteśmy bohaterami akcji ale ogarnięci bezlitosną bezsilnością. Ten projekt przypomina, że gdy rozum śpi budzą się demony. Kaja pokazuje rzeczywistość, w której z trudem znosimy istnienie nocy i ciszy. Wraz z nastaniem nocy wytaczamy pretensje, że nastąpił koniec dnia. Aż do całkowitego zmęczenia skutkującego w rozmazaniu obrazu i delirycznych mirażach. Kaja notuje je z szacunkiem – raz obserwując z dystansu zapalone światła w blokach a innym razem referując intymne fejsbukowe dialogi. Brawo.

——Marek Knap, październik 2018

Kamila Staniszewska, 2018

„See you next time”, projekt magazynu, publikacja drukowana / magazine design, print publication

kamila-staniszewska-strony

Choć Kamila zdobywała materiały wizualne i tekstowe w środowisku pełnym donośnych bodźców, odczuła dobitnie co oznacza trudność dostępu do bohatera w tak rozbudowanym projekcie. I tylko pokłady nieprzebranej wprost energii i pasji umożliwiły jej na tak zaskakująco intymny kontakt i z artystami i z fanami. 

W kamuflażu punkowego zinu ten projekt jest nie tylko dogłębną i systematyczną analizą zachowań obrzędów scenicznych (warto zwrócić uwagę na wielopoziome i obfite w zaskakujące dane w infografiki) ale jest także analizą sylwetki „psychofana”, która właściwie przybiera formę swoistej introspekcji – bo przecież Kamila sama nim jest! Stąd nie do przecenienia jest niezaprzeczalna autentyczność tego projektu. 

Kamila bardziej słyszy melodie niż kojarzy słowa. I mimo pogrupowania na działy, projekt jest dość trudny w odbiorze przez połamaną, nielinearną narrację. Ale właśnie dzięki temu oddaje znakomicie stan ducha „psychofana” i dokumentuje dziką, nieskrępowaną energię muzycznego performansu. 

Kamila zajęła się się muzyką zespołów, których teksty mają genezę wprost z tradycji wędrownych śpiewaków. I taki jest jej projekt magazynu „See you next time” – niekończąca się opowieścią o podróży w delirycznie falującym czasie i przestrzeni. Z wybuchowymi przypływami wraz nastaniem nocy i  sennymi odpływami o świcie.

——Marek Knap, październik 2018

Anna Olczak, 2017

„Hamada”, publikacja drukowana / print publication

anna-olczak-hamada-sekw

Projekt zrealizowany na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie w Pracowni projektowania czasopism Marka Knapa w 2017 r. Tekst Dominik Sipiński, fotografie i ilustracje, układ graficzny Anna Olczak. Złożono krojem pisma Neutral Regular i Neutral Medium projektu Kai Bernau. Podróż w dniach 10–25 października 2016 r.  /  A diploma work submitted to the Faculty of Graphics of the Academy of Fine Arts in Warsaw in Marek Knap’s Magazine Design Studio in 2017. Text written by Dominik Sipiński, photography and illustration, design by Anna Olczak. Neutral Regular and Neutral Medium fonts by Kai Bernau. Travel between 10th and 25th October 2016.

Kaja Kukuła, 2015

„Sfera”, projekt magazynu, publikacja drukowana / magazine design, print publication

kaja-kukula-sfera  kaja-kukula-sfera-2015


Katarzyna Cendrowska, 2014

„Wydawca”, projekt magazynu, publikacja drukowana / magazine design, print publication

kasia-cedrowska-wydawca-2014.gif

Projekt wdrożony przez Wydawnictwo Inicjał 2014  /  Graduate project implemented by Inicjał Publishing House 2014

Urszula Woźniak, 2013

„Kontakt”, projekt magazynu, publikacja drukowana / magazine design, print publication

kontakt-ula-wozniak-2013.gif

Projekt wdrożony przez Wydawnictwo Klub Inteligencji Katolickiej 2014  /  Graduate project implemented by Klub Inteligencji Katolickiej Publishing House 2014